Przed wiekami strażnik
miasta, rano i wieczorem, z wież i bram Krakowa za pomocą hejnału
obwieszczał mieszkańcom początek i koniec dnia oraz ostrzegał
przed niebezpieczeństwem.
Według legendy, w 1241
roku wartownik czuwający na wieży kościoła Mariackiego dostrzegł
nadciągających na miasto Tatarów. Przerażony trąbił na alarm,
ale nim skończył grać, tatarska strzała przeszyła mu gardło. Na
pamiątkę tego wydarzenia kompozycja już zawsze urywa się
raptownie w tym miejscu, w którym trębacz zakończył ją wiele
wieków temu.
Dzisiaj hejnał grany
jest przez strażaków zawodowej straży pożarnej, którzy pełnią
24 godzinne dyżury, bo hejnał nie rozbrzmiewa raz dziennie, jak
niektórzy uważają, lecz grany jest co godzinę, niezależnie od
pory dnia i nocy, czy warunków atmosferycznych.
O każdej pełnej
godzinie z wieży mariackiej kościoła Najświętszej Marii Panny w Krakowie, melodia rozbrzmiewa na cztery strony świata .
Pierwsza grana jest w stronę Wawelu dla króla, druga w stronę
magistratu dla Prezydenta, trzecia w kierunku Barbakanu dla gości, a
czwarta w stronę Małego Rynku dla kupców i komendanta Straży Pożarnej.
Wyjątkiem, w którym
hejnał nie jest grany, jest dzień pogrzebu ludzi kultury związanych z Krakowem, bądź żałoba narodowa. Wówczas z wieży
rozbrzmiewa pieśń żałobna Łzy Matki, a w dniu pogrzebu inne pieśni.
Niektórzy nazywają
hejnał z wieży mariackiej drugim hymnem Rzeczypospolitej. A to za
sprawą I Programu Polskiego Radia, które od 1927 roku, codziennie w
samo południe transmituje tę melodię.
Kraków jest jedynym miastem na świecie, w którym tradycja grania hejnału z wieży co godzinę przetrwała do dziś.


Mimo, że mam różne pocztówki z Krakowa, taką z chęcią bym przygarnęła.
OdpowiedzUsuńMoje wizyty w tym mieście mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Niestety Kraków nie należy do miast, gdzie dojazd zająłby mi niedużo czasu, ale zawsze lubiłam tam jeździć choćby właśnie dla posłuchania hejnału.
Ja też lubiłam i lubię jeździć do Krakowa. Przebywając na Rynku, czy Kazimierzu mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Miałam jeszcze do niedawna taką kartke, ale niestety komuś ją wysłałam, szkoda, bo z chęcią bym Ci ją wysłala.
UsuńJuż kiedyś polowałam na tę pocztówkę, ale nadal nie mam jej w swojej kolekcji. Jak dla mnie jest bardzo klimatyczna i oddaje idealnie charakter Krakowa :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że już nie mam takiej kartki, bo bym z chęcią Ci wysłała. Moim zdaniem jego wszystkie kartki doskonale oddają charakter danego miejsca. Są jedyne w swoim rodzaju :)
UsuńJasiek Walczewski ma bardzo klimatyczne kartki szczególnie z Krakowem. Aczkolwiek Warszawę zrobił też niestandardowo :)
OdpowiedzUsuńTak, prawda. Jasiek robi prawie wszystkie kartki niestandardowo :)
UsuńTakiej pocztówki jeszcze nie mam w swojej kolekcji, choć uwielbiam kartki Janka Walczewskiego. Nie dość, że jest świetnym fotografem, jest także przemiłym człowiekiem :)
OdpowiedzUsuńMi tylko brakuje jednej do pełnej kolekcji, której niestety nie mogę zdobyć :/ I też uwielbiam jego kartki.
UsuńSłyszałam, że jakiś czas temu jacyś "zaradni" przewodnicy wycieczek okłamywali obcokrajowców, że hejnał jest grany specjalnie dla nich i żądali za to niemałych pieniędzy... Ale mam nadzieje, że nikt już tego nie praktykuje, bo i hejnał krakowski jest na świecie coraz bardziej znany :)
OdpowiedzUsuńTeż o tym słyszałam. Przykre to jest niestety. Słyszałam też kiedyś, że pewna przewodniczka, oprowadzająca grupę dzieciaków po Rynku, stanęła pod Ratuszem i mówiła, że to z niego rozbrzmiewa hejnał :D :D :D
UsuńMam identyczną kartkę i bardzo ją lubię. Jest to chyba moja pierwsza pocztówka (lub jedna z pierwszych), którą otrzymałam z forum postcrossingowego.
OdpowiedzUsuńTo też jest moja jedna z pierwszych kartek, jaką otrzymałam z forum. Pamiętam jaka byłam podekscytowana jak zobaczyłam jakie cuda robi Jasiek! :))
UsuńJa myślałam, że hejnał grany jest tylko w południe! A tu niespodzianka. ;) Na pewno cieszyłabym, gdybym otrzymała taką pocztówkę.
OdpowiedzUsuńA hejnału nie słyszałam już lata, bo dawno nie byłam w Krakowie...
kartkę znam, jak zresztą większość kartek Janka, ale chyba sama nie posiadam jej w kolekcji. że hymn jest grany co godzinę to wiedziałam, bo swego czasu w Krakowie bywałam bardzo często, nie miałam natomiast pojęcia, że jest to tak wyjątkowe i tylko w Krakowie można się z tym spotkać. nie wiedziałam także o tym, że hymn jest grany dla kogoś, stąd granie go na różne strony. i właśnie za to lubię pocztówki, bo dzięki temu można się dowiedzieć czegoś więcej nawet o - wydawałoby się - znanych miejscach! :)
OdpowiedzUsuń