Na blogu zrobił się
mały zastój. Przyczyną tego wcale nie jest brak otrzymywania
pocztówek, lecz leń pospolity, często o tej porze roku zwany
przesileniem wiosennym. Mam ogromną potrzebę nic nierobienia.
Ciężko do czegokolwiek mi się zabrać, miałam wprowadzić kilka
zmian na blogu, pokazać ciągle rosnącą stertę pocztówek, które
ostatnio dostałam, odwiedzić kilka miejsc, ale jak próbuję się
za cokolwiek zabrać, to ogarnia mnie potworna niemoc.
Pewnie też
tak czasami macie, prawda? Co wtedy robicie, walczycie z tym
niechcianym gościem, czy czekacie aż sam sobie pójdzie? Macie
jakieś mniej lub bardziej skuteczne sposoby na pozbycie się go?
Krajobraz na pocztówce
kojarzy mi z wiosną, i beztroskim latem, dziecięcymi wakacjami spędzanymi u
dziadków, wolnością, życiem i Polską. W końcu od pokoleń
bocian związany jest z naszym krajem. Aż trudno mi uwierzyć, że w
niektórych krajach jest on rarytasem kulinarnym. No tak, u nas
przysmakiem są kurczaki i inne zwierzęta, które w innych krajach są
uważane za święte...
Pozostawię jednak wątek kulinarny w spokoju.
Uwielbiam takie typowo
polskie widoczki. A Wy?
Kartkę tę dostałam dwa lata temu. Wówczas, było
można ją kupić w sklepie Napisz kartkę, teraz pocztówkę z tym
zdjęciem, lekko przestylizowaną można nabyć w sklepie Postallove.
Nie jest to wpis sponsorowany, po prostu bardzo lubię ten sklep i szczerze go polecam! Ale pewnie wszyscy już go znacie :)
To miał być krótki wpis. Wyszło jak zwykle.

