Dzisiaj będzie trochę nietypowo. Bez pięknych polskich widoków i zabytków, choć z polskim akcentem.
Niektórym nazwa na
kartce może kojarzyć się z obozami harcerskimi, koloniami, życiem
studenckim, innym z okresem Polski Ludowej, a
pozostałym z czymś co wywołuje wykrzywienie nosa i twarzy.
Paprykarz szczeciński,
może jak nie wszyscy wiedzą, jest pastą rybną, z dodatkiem ryżu, cebuli, koncentratu pomidorowego i przypraw.
Dzisiaj paprykarz jest
legendą i najbardziej kojarzonym produktem ze Szczecinem, który już od lat 90 w Szczecinie nie jest produkowany. Obecnie specjał pod tą nazwą produkuje kilka firm w Polsce, o dziwo, tylko jedna z nich znajduje się w Zachodniopomorskiem!
Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się skąd wziął się ten ceniony produkt? Myślę, że
nie i mało tego, myślę, że będziecie bardzo zaskoczeni jak
trafił na nasze polskie sklepowe półki i stoły ;)
Receptura szczecińskiego
paprykarza powstała w 1965 roku podczas dalekomorskich połowów i
została zaczerpnięta z afrykańskiej potrawy czop-czop, którą
zachwycali się w tamtejszych portach technolodzy z polskich statków.
Dwa lata później pierwsze konserwy zeszły z taśmy produkcyjnej
w Szczecinie.
Pierwotnie jego głównym
składnikiem były różne gatunki afrykańskich ryb, pulpa
pomidorowa sprowadzana z Węgier, Rumunii i Bułgarii, ostra
nigeryjska papryczka pima, warzywa i przyprawy.
Paprykarz odniósł
niebywałe uznanie na całym świecie. Był eksportowany do 32
krajów(!), m.in. do Jordanii, Liberii, Japonii, Wybrzeża Kości
Słoniowej i Togo. W Kolumbii nawet go podrabiano i sprzedawano do sąsiednich krajów.
Niestety, z czasem polskie rybołówstwo straciło łowiska u wybrzeży Afryki
Zachodniej. Pojawił się też kryzys gospodarczy, więc i skład
produktu również uległ zmianie.
Paprykarz szczeciński
zdobył wiele nagród kulinarnych i choć jego smak w żaden sposób nie przypomina tego sprzed
lat, to nadal zbiera wyróżnienia.
W 2010 roku został wpisany na listę produktów regionalnych.

