Niesamowitą niespodziankę urodzinową sprawiła mi Justyna, przysyłając mi piękną pocztówkę z Zamkiem w Mosznej. To moja druga kartka z tym bajecznie wyglądającym zamkiem. Pierwszą dostałam rok temu od Aśki.
Moszna jest to wieś w województwie opolskim, swoją nazwę prawdopodobnie wzięła od mieszkającej tu w XIV wieku, rodziny Moschin.
Pałac, nazywany zamkiem, choć nigdy nie pełnił funkcji obronnych, od 1866 do 1945 roku był posiadłością śląskiego rodu Tiele-Wincklerów, potentatów przemysłowych.
Po pożarze w 1896 roku, Franz Hubert von Tiele-Winckler rozpoczął odbudowę rezydencji. Efektem czego stanęła okazała, bajeczna budowla z 99 wieżami, z 365 pomieszczeniami, a w przypałacowym parku powstała sieć kanałów.
Na pytania "jak udało się tak szybko zbudować pałac", Franz zawsze odpowiadał, że pomógł mu w tym szatan, a koło zamkowej kaplicy kazał postawić figurkę diabła.
W roku 1911 i 1912 gościem podczas wielkich polowań urządzonych przez hrabiego Franza był cesarz Wilhelm II. Do dziś w oranżerii stoi wypchany muflon.
Od 1972 roku w posiadłości znajdowało się Centrum Terapii Nerwic, obecnie zostało przeniesione do nowo wybudowanego sąsiedniego budynku.
Aktualnie w pałacu mieści się hotel a sam pałac jest częściowo udostępniany do zwiedzania. W kaplicy odbywają się koncerty muzyki kameralnej, a w galerii wystawy dzieł sztuki. Pałac otacza ponad stuhektarowy park z alejami trzystuletnich dębów, kasztanowców i lip. Aleje prowadzą w krainę kanałów, poprzecinanych mostkami. W maju odbywa się tu Święto Kwitnących Azalii, które setkami kwitną w przypałacowym ogrodzie.
Jednym zdaniem, Moszna jest wymarzonym miejscem na wypoczynek, przepełniony opowieściami mrożącymi krew w żyłach i pełnymi duchów.


