Na blogu zrobił się
mały zastój. Przyczyną tego wcale nie jest brak otrzymywania
pocztówek, lecz leń pospolity, często o tej porze roku zwany
przesileniem wiosennym. Mam ogromną potrzebę nic nierobienia.
Ciężko do czegokolwiek mi się zabrać, miałam wprowadzić kilka
zmian na blogu, pokazać ciągle rosnącą stertę pocztówek, które
ostatnio dostałam, odwiedzić kilka miejsc, ale jak próbuję się
za cokolwiek zabrać, to ogarnia mnie potworna niemoc.
Pewnie też
tak czasami macie, prawda? Co wtedy robicie, walczycie z tym
niechcianym gościem, czy czekacie aż sam sobie pójdzie? Macie
jakieś mniej lub bardziej skuteczne sposoby na pozbycie się go?
Krajobraz na pocztówce
kojarzy mi z wiosną, i beztroskim latem, dziecięcymi wakacjami spędzanymi u
dziadków, wolnością, życiem i Polską. W końcu od pokoleń
bocian związany jest z naszym krajem. Aż trudno mi uwierzyć, że w
niektórych krajach jest on rarytasem kulinarnym. No tak, u nas
przysmakiem są kurczaki i inne zwierzęta, które w innych krajach są
uważane za święte...
Pozostawię jednak wątek kulinarny w spokoju.
Uwielbiam takie typowo
polskie widoczki. A Wy?
Kartkę tę dostałam dwa lata temu. Wówczas, było
można ją kupić w sklepie Napisz kartkę, teraz pocztówkę z tym
zdjęciem, lekko przestylizowaną można nabyć w sklepie Postallove.
Nie jest to wpis sponsorowany, po prostu bardzo lubię ten sklep i szczerze go polecam! Ale pewnie wszyscy już go znacie :)
To miał być krótki wpis. Wyszło jak zwykle.


Lubię tę kartkę, też ją mam. A widoczek raczej późno-letni, po żniwach.
OdpowiedzUsuńRównież lubię te kartkę, choć nie mam jej w swojej kolekcji. :) W mojej wsi co dzień widuję bociana w gnieździe. :) A czasami nawet i panią bocianową.
OdpowiedzUsuńZ jednej strony czasami dobrze jest trochę poodpoczywać, zająć się nicnierobieniem, ale jak to za długo trwa, to też niedobrze. Mnie zawsze motywują rozmaite listy "co mam zrobić". Skreślanie punktów daje ogromną satysfakcję. :)
Też mam tą pocztówkę, choć aż tak bardzo bocianów na kartkach nie uwielbiam, ale jest ładna, to trzeba jej przyznać :)
OdpowiedzUsuńJa podobnie jak Sara robię listy z rzeczami, które zrobić muszę (lub chociaż powinnam, bo nie lubię słowa "muszę" :p). Nieraz wyznaczę sobie, że max 30-45 minut leżakowania, a potem nastawiam budzik i koniec odpoczywania, czas do pracy. Tym bardziej teraz, kiedy chciałabym sobie leżeć, bo mam świadomość, że niedługo kończę studia, więc jest tyyyyle do zrobienia (posegregować rzeczy, zrobić porządki w notatkach, poprzekładać pocztówki, itd.) ;) Ale w sumie to jest nierealne, bo maj jest bardzo ciężkim miesiącem dla mnie, bo muszę oddać magisterkę :P Ostatnio się zmotywowałam i stworzyłam dla Was 15 postów w przód, żebym mogła tylko kliknąć "Opublikuj" i nie zaniedbywać bloga :)
"Musisz" najbardziej znienawidzone słowo jakie kojarzę, też go nie lubię! Też miałam stworzyć kilka postów na "zaś", ale nie wyszło ;P Powodzenia na obronie!
Usuńu mnie powinna być nauka do matury, a również mam wielkiego lenia, ja bociany też lubię, nawet niedaleko mojego domu gniazdo mają :) i zlot, który zawsze organizujemy dla szóstych klas nazywa się właśnie "Zlot pod bocianim gniazdem" :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się ta pocztówka podoba, choć sama nie mam takiej w kolekcji. Mi czasami też się czegoś nie chce, ale po chwili jednak to robię, choć nie do końca z przekonaniem... Czasami wolę od czegoś odpocząć (jeśli mam taką możliwość), niż robić coś z przymusu.
OdpowiedzUsuńMam podobną pocztówkę z Kanady, ale bez bociana:)
OdpowiedzUsuńO widzę pieczątka z mego rodzinnego miasta!
Mam ten widoczek ale z Postallove :) Bardzo mi się podoba, bo bardzo lubię bociany :) Zawsze czekam na nie z utęsknieniem, a jak odlatują to jakoś tak mi smutno jest.
OdpowiedzUsuńWidzę, że w temacie jest cytat z jednego z moich ulubionych filmów, a ta scena z bocianem jest moją ulubioną! :D
Odlot bocianów zwiastuje nadchodzącą znienawidzoną przeze mnie zimę, dlatego mi też wtedy smutno. Co do cytatu, to byłam ciekawa, czy ktoś rozpozna ;)
UsuńŚwietna pocztówka, lubię takie klimaty! Hmn..walka z leniem to jest masakra! Zazwyczaj zmuszam się do zrobienia czegoś, a potem o leniu zapominam:D
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz i odwiedziny :) Właśnie wczoraj postanowiłam przerwać ten marazm i zrobiłam sobie jednodniową wycieczkę. Okazało się, ze jeden dzień to za mało, więc postanowiłam tam wrócić może w następnym tygodniu. Pewnie za jakiś czas ukaże się mniejsza bądź większa relacja :)
Usuń