sobota, 23 maja 2015

Babska (nie)bolesna decyzja

W życiu bym się nie spodziewała, że kiedyś podejmę nieprzymuszoną decyzję dotyczącą zaprzestania wymiany kartek z ludźmi z całego świata. Bardziej skłaniałabym się ku myśli, że nadejdzie taki moment, że będę do tego zmuszona, np. ze względów ekonomicznych. Nie oszukujmy się koszt wysyłki kartki w świat do tanich nie należy, a wysyłając w Polskę kilka kartek, też robi się z tego pokaźna suma. Uważam, że od momentu drastycznej podwyżki cen znaczków, hobby to stało się niestety, dość ekskluzywne.


Tak! Postanowiłam zakończyć swoją przygodę z wymianą kartek. O dziwo, głównie nie przez fundusze (chociaż te, też wpłynęły na moją decyzję), lecz przez moje odczucia. A właściwie ich brak.


Wymiana kartek przez serwisy do tego stworzone przestała mnie cieszyć. Tak, dobrze czytacie. Ja też jestem bardzo mocno tym faktem zaskoczona! 



Kartki, które w większości dostaję w ostatnim czasie przez PC są kartkami, których nigdy nie chciałabym dostać, zdarzało mi się też dostawać śmiecie, wycięte krzywo kartoniki, powyginane, poplamione, pobrudzone klejem, wykonane niechlujnie, do tego przyprawione zdaniem: mam nadzieję, że KARTKA Ci się spodoba. Takie sytuacje niestety przygaszają entuzjazm. Zauważyłam też, że coraz częściej, ludzie nie przykładają się do wysyłki kartki, wybierają to, co im pierwsze wpadnie w ręce, nie czytają profili i piszą dwa proste zdania, a sami oczekują przysłowiowego złota i diamentów.
Mój zapał również przygaszają kartki, otrzymywane ciągle z tych samych krajów.




Ogólnie nastał taki moment, że idąc do skrytki pocztowej boję się co zastanę tam znowu. Gdyby nie kartki od Was i z forum, to pewnie, zaprzestałabym w ogóle jej otwierania...

Pewnie sobie teraz pomyślicie, że jestem potwornie wybredna i chełpliwa. Ale ja naprawdę nie mam wygórowanych wymagań. Wydaje mi się, że zwykłe widokówki można kupić wszędzie. Jeżeli nie w sklepach stacjonarnych to w internetowych.


Może jeszcze kiedyś powrócę do wysyłania kartek za pomocą serwisów. Na pewno od czasu do czasu wyślę coś w Polskę. Nie zaprzestanę prowadzenia bloga, będę tutaj nadal chwalić się pocztówkami, nie tylko tymi, które dostałam w ostatnim czasie i które do mnie jeszcze dojdą, ale też tymi, które są w mojej kolekcji już od kilku lat.

A póki co, zaoszczędzone na znaczkach pieniądze bardzo mi się teraz przydadzą, gdyż szykują się spore zmiany w moim życiu.



7 komentarzy:

  1. Szkoda, może jeszcze zmienisz zdanie. Też czasem dostaję kartki które zupełnie nie pasują do tego co jest wpisane w profil. Ale zdarzają się też mega pozytywne chwile, np. niedawno z Finlandii dostałam piękną kartkę z muminkami i do tego taką samą FDC do mojej kolekcji i byłam po prostu wniebowzięta. Może to chwilowy kryzys? Może na razie spróbuj to troszkę ograniczyć, ale daj ludziom, postcrosserom jeszcze szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy z nas dostał, nawet nie jeden raz, kartki niepasujące do naszych preferencji. Wydaje mi się, że jest to nie do uniknięcia. Zrozumiałe jest również to, że nie zawsze kartka będzie się nam podobać. Ale jak dostaję kartkę, która wygląda jak wyjęta z pralki, bądź wcześniej służąca jako podstawka w kuchni, i do tego bezczelnie dopisane: mam nadzieję, ze Ci się podoba, to robi się naprawdę niemiło. Niestety, ale takich sytuacji miałam kilka, jak również rozpikselowanych własnych wydruków.
      Dziwię się tym ludziom, którzy coś takiego wysyłają i podziwiam ich tupet. Do tego są na tyle bezczelni, ze potrafią napisać maila z tekstem: proszę, proszę zarejestruj moją kartkę! .......... To są takie niemiłe sytuacje, które zaważyły na mojej decyzji.
      Pozytywne chwile oczywiście też są. Ja w bardzo dużej większości dostałam bardzo piękne kartki, z których jestem mega zadowolona! :) Póki co muszę odpocząć od PC :)

      Usuń
  2. Ja ograniczyłam wysyłkę kartek z Postcrossingu na rzecz swapów. Ale tutaj pojawił się problem naciągaczy, którzy swoich kartek nie wysyłają. Czasami też odczuwam zniechęcenie ale póki co, nie rezygnują. Mam nadzieję , że kiedyś wrócisz do tego ciekawego hobby.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam podobne odczucia. Kartek na stronie postcrossing.com dawno nie wysyłałam. Za to więcej kartek wysyłam na swapy. Na szczęście tylko raz trafiłam na naciągacza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie ja też myślę, ze jak wrócę, to pewnie tylko do swapów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam wrażenie, że na PU bardziej przykładają się do wyboru tej "idealnie dopasowanej pocztówki", ponieważ za pośrednictwem tej strony otrzymałam dużo naprawdę pięknych kartek, które od razu mi się spodobały. Obecnie nie wysyłam nic za pośrednictwem PU i PC i myślę, że raczej nie prędko się to zmieni, ale to nie ze względów, że coś mi nie pasuje, tylko ze względu na przeprowadzki, zmiany adresów. Być może wrócę do wysyłania offów, ale chyba nie nastąpi to w tym roku. Swapy owszem, choć ostatnio zdecydowanie więcej było polskich wymian niż zagranicznych. Niestety swapy też mają swoje minusy, a to naciągacze, a to niby miała być kartka prezentująca morze, a przyszły góry... no cóż, bywa i tak. W sumie w każdym hobby trzeba liczyć się z tym, że będziemy chcieli na pewien czas odpocząć od niego, bo nagle znajdziemy więcej minusów, albo coś nas zdenerwuje, zasmuci.
    Mam nadzieję, że jak trochę odpoczniesz, to przemyślisz powrót "na salony Postcrossingu" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz co, Sylwia, w sumie to nie dziwi mnie Twój wpis. Ja wysyłanie za pomocą Postcrossingu porzuciłam dość dawno, gdy ciągle dostawałam te same kraje, a znaczki podrożały. Jasne, ten efekt niespodzianki jest cudowny, ale z czasem ta ekscytacja naprawdę malała, gdy na zmianę wyciągałam Niemcy i Rosję. Kiedyś potrafiłam wysyłać 5 kartek tygodniowo! Jeszcze wtedy, gdy znaczek kosztował bodajże 2,40. Potem cena urosła, a ja przerzuciłam się na swapy. Jakiś czas później odkryłam Postcard United i wtedy troszkę powysyłałam i w sumie widokówki z tego serwisu przypadały mi do gustu i często pochodziły z nowych krajów. Ale np. od kilku tygodni nie używałam ani PC, ani PU. Pocztówki to bardzo drogie hobby niestety. Myślę, że jeśli ktoś nie może sobie pozwolić na nie wiadomo ile wysyłek, powinien wybierać. Ja tak zazwyczaj robię. Myślę sobie: o, teraz mam urodziny przyjaciółki, nie mogę wysyłać kartek. ale potem np. zauważam, że w portfelu troszkę pieniążków zaoszczędziłam, więc mogę umówić się na wymianę.
    Masz rację, nie każdy się stara, używając serwisów pocztówkowych, ludzie wysyłają kartki na odwal... Ale na szczęście nie wszyscy.
    Cieszę się jednak, że nie zaprzestaniesz prowadzenia bloga. :)

    OdpowiedzUsuń