Od Rity, dowiedziałam się jak przetrwać zimę w jej kraju ;)
Otóż zimą w Holandii, prawie w każdym barze serwuje się własnej roboty przyrządzoną zupę erwtensoep, czyli holenderską zupę grochową. Gdy zamarzają kanały wraz z pojawiającymi się na nich łyżwiarzami, powstają też stoiska, w których można posilić się tą grochówką. Jest to bardzo pożywne i rozgrzewające danie, składające się ze świeżych warzyw, kawałków mięsa, bekonu i/lub kiełbasy.
Przepis na 6-8 porcji:
- 1 szklanka łuszczonego zielonego groszku
- 3 litry wody
- 500 g łopatki wieprzowej lub bekonu
- 1 łyżeczka soli
- 3 cienko pokrojone pory lub 2 średnie cebule
- 1 posiekana łodyga selera naciowego
- 3 obrane i pokrojone w kostkę, średniej wielkości ziemniaki
- 1 nać selera
- 500 g tłustej szynki lub 1 wędzona kiełbasa albo 500 g frankfurterek
- kilka kromek pumpernikla lub ciemnego chleba żytniego
Groszek zalać wodą i pozostawić na noc pod przykryciem. Odsączyć i razem z wieprzowiną włożyć do garnka z osoloną wodą. Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu przez około 3 godziny. Następnie dodać pory, łodygę i nać selera i mieszając od czasu do czasu, gotować kolejne 30 minut. Na koniec dodać szynkę lub kiełbasę (ewentualnie frankfurterki) i gotować jeszcze 10 minut. Usunąć kości z mięsa. Wyjąć szynkę (kiełbasę lub frankfurterki) i pokroić. Pokrojoną wrzucić z powrotem do zupy lub podawać na posmarowanym masłem pumperniklu.


Bardzo lubię kiedy na kartka zamiast krótkiego "happy postcrossing" albo "greetings from.." ktoś napisze coś więcej. Takie ciekawostki zawsze wywołują mój uśmiech :) A grochówkę uwielbiam, od kiedy pierwszy raz zjadłam ją w jednostce wojskowej - pycha! Naprawdę sycące danie, idealne na zimne dni:)
OdpowiedzUsuń