Cofnijmy się w czasie o 100 lat, kiedy malowniczo położona nadmorska wieś
przeradzała się powoli z pruskiego kąpieliska w sopocki miejski
zakład kąpielowy z Domem Zdrojowym.
Przed I wojną światową coraz
bardziej sławny kurort odwiedzało rocznie około 20 tys. ludzi.
Morze, drewniane molo i inne rozwijające się
atrakcje przyciągały polską elitę intelektualną i kuracjuszy z
wszystkich zaborów.
Wyobraźcie sobie, że
wówczas jedną z sopockich atrakcji była kąpiel w wannie, ale w
morskiej wodzie, która płynęła specjalnymi rurami!
![]() |
| Plaża rodzinna w Sopocie, 1910-1920 |
Był to też czas, kiedy
kąpiele morskie (te w morzu, nie w wannie) przestano już uważać
za niezdrowe i sprzeczne z zasadami moralności. I choć nadal było
trzeba przestrzegać obowiązujących na plażach zasad etykiety
wzornictwa (długie tuniki i majtki sięgające kolan), to powoli
zmieniało się podejście ludzi do opalania, którzy albo wylegiwali
się na słońcu, albo się przed nim chronili.
Praktykowano również
podział plaży na trzy oddzielne strefy: dla kobiet, mężczyzn i
dla rodzin z dziećmi.
Zazwyczaj nie przepadam za reprintami, ale dawna moda plażowa i nadmorskie rytuały wywołują u mnie mega pozytywny uśmiech. Moim zdaniem te stroje są urocze, chociaż pewnie kąpiel w długiej sukni nie należała do przyjemnych. Dzisiaj, kiedy modne jest
eksponowanie prawie nagiego ciała i to nie tylko na plaży, takie stroje i zwyczaje wydają się nam nie do przyjęcia.
I pomyśleć, że jeszcze w latach 50-tych w
niektórych miejscach przestrzegano obowiązującego prawa, które
mówiło ile od kolan do stroju kąpielowego może być odsłoniętego
ciała.









